Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu

Aparat fotograficzny jest pośrednikiem. Pośrednikiem otoczenia i zmysłów. Fotografować nie znaczy wyzwalać migawkę. To byłoby zbyt proste, zbyt banalne. Fotografować znaczy używać zmysłów, zgodnie z naszymi wspomnieniami, uczuciami, wspomnianą wrażliwością, tak, by to co chcemy przekazać, było tym, co czujemy.  Zmysły. Dotyk. Zapach.
Byłoby szczęściem móc uszy i inne zmysły zamykać jak oczy.
Trzeba się oddać temu procesowi. Nie trochę. Zupełnie.
Dobre zdjęcia powstają w sercu. Trzeba je poczuć. Usłyszeć.Bo patrzeć nie znaczy widzieć ktoś mówił.
…dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu.
Jeśli zdjęcie jest rezultatem pracy zmysłów, czym jest zdjęcie bez ich udziału ? Jak smaczne danie potrzebuje przypraw, tak fotografia potrzebuje wrażliwości i serca. W innym przypadku mamy zupkę w proszku, tanie wino, Disco Polo.

Czym innym jest widzieć, czym innym patrzeć. Nie każde wino jest dobre, tak, jak nie każda fotografia jest dobra. To wszystko jest wypadkową, sumą zdarzeń, agregacją zmysłów. Ma smakować.

Trzeba zamknąć oczy. Stłumić oddech. Pozwolić wrażliwości działać, by to ona dostrzegła to, co niewidzialne. By to poczuć, powąchać, niekoniecznie rozumieć. Wyłączyć automatyzm. Zatrzymać się. Nie można fotografować w biegu, zajmując się dzieckiem, psem i upadającym rowerem jednocześnie. Zagryzając knyszą z serem, jak dobra ona by nie była. Zmysły muszą pracować jednotorowo, być ukierowane w konkretny cel by służyć swojemu Panu.

Dlaczego robimy zdjęcia ? Dlaczego robimy „wtedy” zdjęcie ? Nasi słudzy czuwają, obserwują i są gotowi. Wystarczy detal, by uruchomić cały proces. Budzimy umysł, który szukając szufladki w której upchane zostały wspomnienia z dzieciństwa, przywołuje zdarzenia z naszego życia, które wpłynęły na dzisiejszy proces myślowy, proces postrzegania, widzenia, wie, że ten moment, zgodny z naszą wrażliwością, jest tym momentem. Wypadkową zdarzeń.

Trzeba dać zmysłom pracować, nie zakłócać ich postrzegania. Nie można robić dobrych zdjęć, gdy robimy je nic nie czując.