92/366


"Ciemność i cisza. Trochę gwiazd w górze. Nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Takiej dźwiękowej nicości. A jednocześnie przecież było wiadomo, że świat rozciąga się wokół, rozprzestrzenia bez żadnych przeszkód. Trzydzieści kilometrów piachu do rosyjskiej granicy. Altan els. Wydma za wydmą. Wspinasz się z nadzieją, że coś będzie widać, ale one są idealnie tej samej wysokości, więc widzisz tylko kilka następnych...

... Pomyślałem, że mógłbym tak umrzeć. Odszedłbym w jakieś miejsce, z którego widać tylko lądową nieskończoność, i potem patrzył, jak nadchodzą zwierzęta. Wypatrywałbym cieni ptaków. A później bielałyby obrane do czysta kości, osuszałby je wiatr. Nigdy wcześniej nie widziałem tak dobrego miejsca na pogrzeb. Jedzie się setki kilometrów i wszędzie widać spokojne znaki śmierci. Całe szkielety albo tylko kości.W tej wietrznej suszy niektóre zachowały nawet resztki skóry. Leżą obrane ze wszystkego, tak, jakby otaczała je już wieczność. Taki był ten pejzaż : aż chciało się umierać. Po prostu. Powrócić ostatecznie do wnętrza przestrzeni, do królestwa minerałów. Żadne śmieci nie kalały tych pochowków. Tylko czasem byłasnęła srebrzyście i krótko flaszka po wódce Czyngis-chan."


Andrzej Stasiuk. Wschód.


87/366


Brzegiem

Kolejny weekend, kolejny spacer. Może wejdzie w nawyk, co byłoby z korzyścią zapewne dla mojej kolekcji zdjęć jak i samego zdrowia. Iphone ma jedną fajną rzecz - krokomierz. Klasyczny dzień, czyli taki dompracadom to 2900 kroków. Poranny spacer z psami, kilka kroków do auta, kilka kroków z auta, 5 kroków do lodówki, potem znów kilka kroków do auta, kilka kroków z auta i kilkadziesiąt z psami.

Sobota to 13 tysięcy kroków. Trzynaścietysięcy.

Więc tak, prozdrowotne są takie spacery fotograficzne. I edukacyjne.

Inne światło gdy niebo jest spowite chmurami, inne gdy prześwituje słońce. Inny balans bieli, inny błękit, inny kontrast. Światło bardziej twarde, kontrastowe, trudniejsze. Chmury to jak wielka płachta, jak dyfuzor. Jest miękko.









through


Odbicia


82/366


Zginiemy



Pierwotnie chciałem umieścić tu cytat. Jakiś. Taki obrazujący mnie tu i tam. Obrazujący drzewo tam. Świadczący o tym, iż przyłożyłem się do zadania i poszukałem cytatu do posta. By pasował do zdjęcia. Ale nie ... 

Tak bym postąpił ale coś nakazuje mi zrobić inaczej niż zwykle. Cholera wie czemu.

Powalone drzewa przygniatają inne. Wiatr przychodzi i niszczy, zabiera co swoje. Tylko nieliczni istnieją wbrew wszystkim, nieraz samotni, pozostawieni losowi. Gdy otoczenie wręcz krzyczy "Zginiemy" znajduje się zawsze ktoś, kto tego nie słyszy.  

Bycie na przekór jest denerwujące, frustrujące.  Można upaść z tłumem i zginąć na zawsze. Ale można nadal trwać i śmiać się z losu. Czasem ...

...Dziwnie się wygląda.

81/366


Luźno. Odrą.Z drugiej strony

Dziś rodzinnie. Prawie. Bo bez Kuby. Czyli małżonka, ja i nasze oba psy. Z racji faktu, iż wczoraj obszedłem jedną stronę wyspy Opatowickiej, dziś przyszła kolej na część drugą. Lubię. Zdecydowanie lubię.

Uwielbiam fotografię reportażową, dokumentalną, uliczną. Ale jej nie umiem. Chciałbym bardzo, ale mnie to stresuje, denerwuję.Wolę zagłębić się w teren bez ludzi i iść. Odczuwam spokój i ciszę.