Fejs. Flejm.

Zrezygnowałem z Fejsbuka.

Da się żyć !!!

Zrobiłem to po raz drugi, zresztą podobnie było z paleniem. Za pierwszym razem na krótko, nałóg. Mogłem równie dobrze zrezygnować z coli, czy też serów pleśniowych, ale chyba potrzebowałem wyzwania. Łódka o nazwie życie płynie, a ja stoję na wirtualnej przystani o nazwie sieć społecznościowa i kurczowo trzymam się cumy. Przeciąłem. Popłynąłem dalej.

Odpocząłem. Nie - nie tłumaczę swojej decyzji. Odpocząłem. Mam więcej czasu. Dla siebie, dziecka, rodziny. Mniej oglądania powiadomień. Nowych statusów znajomych. Nieznajomych. Bzdur. Głupot. Niepotrzebnych informacji. Świat przeżyje jeśli mnie tam nie będzie a ja go nie zmienię byciem tam. Mniej stresu. To było uzależniające i chyba dla mnie złe.

Nie wiem czy ktoś czyta tego bloga, ale pozdrawiam was ! Spokojniejszy ! :)

Messengera mam. Gadu-gadu też. Jakby ktoś chciał pogadać. 

3 komentarze:

  1. czyta czyta ;) jakby co to wiem gdzie Cię znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3

      Na ciebie zawsze można Kasiu liczyć !!!

      Ps. Przynajmniej namierzyłem twojego bloga teraz, obijasz się :)

      Usuń
  2. zastałam się :( muszę nadrobić, wiele osób mi zwraca uwagę...

    OdpowiedzUsuń