tipi


130/366


Hanami

"Hanami (jap. 花見?, dosł. „oglądanie kwiatów”) – tradycyjny japoński zwyczaj podziwiania urody kwiatów, w szczególności kwiatów ozdobnych wiśni piłkowanych (Cerasus serrulata) (jap. 桜 lub 櫻, sakura). Hanami praktykowane jest od kilkuset lat i cieszy się w Japonii ogromną popularnością. Kwitnienie wiśni trwa od jednego do dwóch tygodni, zazwyczaj w marcu lub kwietniu, jest relacjonowane przez media i wyczekiwane przez większość Japończyków."

Źródło : Wikipedia

Moje Hanami. Mój ogród.

Kiedyś chciałbym zasadzić  Cerasus serrulata,  wiśnię pikowaną. Chwilowo cieszę się wiśnią zwykłą, naszą polską odmianą. Jadalną. Cieszę swe oko. Podziwiam pszczoły, wróble. Siadają i odlatują. Mali goście, z krótką wizytą. Odpocząć, zaśpiewać, zebrać nektar. Słucham, wyczekuję. Kolejnego gościa. Czekam. Hanami.








Andrzej Bersz, opowieści

 
http://www.schodydonieba.of.pl/

Andrzej Bersz - Schody do Nieba

Model, aktor, fotograf, artysta.
Brał udział w około 200 sesjach zdjęciowych jako model, jest też autorem około 100 sesji jako fotograf. Połączenie tych obu ról, modela i fotografa, pozwoliło mu zdobyć doświadczenie zwłaszcza w zakresie fotografii skierowanej na emocje i "opowieść".

128/366


127/366

Moi drodzy kochani.

Nie jest tak, że nagle poczułem wielką chęć pokazywania swojej mordy. Nic z tych rzeczy. Wręcz przeciwnie. Od zawsze, od kiedy pamiętam, swojej mordy pokazywać nie chciałem. Bo morda, jak morda. Nic szczególnego. 

Więc jednym z wyzwań, moim wyjściem poza strefę komfortu, było zrobienie sobie zdjęc. Nie sprawia mi to radości, przeciwnie. Ale to jakaś forma wyzwania, próba przełamania się. 

Myślę, że to ostatnie. Nic na siłę.


120/366

Dzień Kubusia Puchatka. 
Dzień sporów, przypadków, płaczu i smutku. 
Dzień, w którym nasze dziecko obwieszcza, że zdrobnień w Kubusiu Puchatku nie lubi i czytać go nie będzie. 
Dzień, w którym to deszczu więcej niż uśmiechu, 
Dzień, który powinien się już kończyć.




Fotograf

Czasami zastanawiam sie czemu robię dane zdjęcie.  Tak zwyczajnie. Przed snem się zastanawiam. Na spacerze. Czemu ? Po co je zrobiłem ?

Dlaczego podszedłem i rozstawiłem statyw. Co jest ciekawego w miejscu, które ciekawe nie jest. Barwa światła ? Cienie ? Czemu ? Nie wydaje się wam, że to wszystko działa podświadomie, bez woli, bez świadomego udziału fotografa ? Czy to wynika z doświadczeń, przeżyć, wrażliwości, charakteru i Bóg wie czego jeszcze. Dlaczego ... 

Dlaczego niektórzy zajmują się dziedziną dokumentalną, reportażową, natomiast inni fotografują owady czy pająki ? Czemu, czemu, czemu.

Cały czas odnoszę wrażenie jakoby wszystko wynikało z wrażliwości. Często to powtarzam, wrażliwość. Wrażliwość się zmienia, albo my się zmieniamy wraz z wrażliwością. Wrażliwość na piękno, wrażliwość na ludzi, na środowisko, przestrzeń.. Przeciwieństwem jest obojętność. Stawiamy na szali wrażliwość i obojętność.Czy to można kształcić ? Ulepszać ? A może zmieniać ? Czy przeczytanie kolejnej książki uruchamia podświadomy proces, który ma za zadanie jawne zdefiniowanie i zwartościowanie ? Zaczynamy postrzegać coś inaczej niż zwykle, widzimy w tym piękno ? Czy też wartościowanie odbywa się podczas fotografowania ? 

Susan Sontag pisała, iż  "Kiedy boimy się, strzelamy. Kiedy czujemy nostalgię, robimy zdjęcia"

Pytania, pytania i ciągle brak odpowiedzi. Jakbym robił zdjęcia, by poznać czemu je robię. Może to taki dysonans ? Dyskomfort ? Raczej nie. Fotografia związana jest z czuciem. Każdy z nas czuje inaczej, inaczej też fotografuje. Inaczej widzi, inaczej kocha, inaczej myśli. Fotografowanie to widzenie. Zdjęcie widzi się już wcześnie. Można robić zdjęcia bez aparatu.Rejestrować powiekami, migawkę uruchamiać rzęsami. Zmieniać przysłonę przymykając oko. Widzieć to czuć. Czuć to pożądać. Pożądać to kochać ?

Będę nadal robić zdjęcia, może się dowiem.


\




20160405