Lanckorona - część II


Trudne przede mną zadanie,
Takiego wiersza pisanie,
Takich wielu rymów użycie,
Aby temat ten należycie


Opisać, opiewać, pochwalić,
Rozwinąć, omówić, rozpalić...
By willa, co nazywa sie Zamek,
Ma ogród, ma schody i ganek,


By willa ta nagle się stała
Panią i damą - boginią bez mała.
O Willo o cudownej urodzie,
Ty w rosie przeglądasz się co dzień,

Sto lat na wzgórza tronie
Przygladąsz sie Lanckoronie.
Więc dziś Ci życzymy Królowo,
Byś błękit wciąż miała nad głową,

Byś ciągle życzliwych witała,
Byś zdrowie i urodę miała.
Niech radość się w sercach darzy,
Zacnych Twych Gospodarzy,

Niech losu zle przeciwności
Omija wszystkich Twych Gości.
Raz jeszcze "Sto lat" albo dlużej,
Niech omijają Cię burze,

Niech zima śnieg Cię otula,
Niech wiatr tu jesienią nie hula,
Niech zdobią Cię kwietnie lata!
Willo Zamek - Najpiękniejszo Willo Świata
 



Wiersz napisany z okazji 100 lecia Willi Zamek. Umieszczony został w jadalni. Autora nie znam.

Lanckorona - część I


Od początku roku wiedziałem, gdzie pojadę na wakację. Wiedziałem już o Lanckoronie. Pozostawał problem do kogo. Miało być artystycznie, spokojnie, cicho, sielsko,  przyjemnie, z pięknym widokiem, z czystym powietrzem, z mgłą na szczytach, z regionalnym jedzeniem i bez Lidlów czy Biedronek. 

Zatrzaskując drzwi od auta odnosłem wrażenie, że zabijam ciszę. Z każdym zamknięciem robiłem to ciszej i delikatniej. By nie zaburzyć absolutu. To była krzywda dla otoczenia. Krzywda dla Lanckorony, dla pejzażu. Cisza była dominantem. Z bluszczem, ogrodem, starą cegłą.

Godzina 9 rano. Otwieramy drzwi tarasowe. Na widnokręgu, na naszym horyzoncie marzeń, przestrzeń absolutna. Gdzie okiem sięgnać - światła i cienie układające się na zboczach gór i szczyty. Te lekko ukryte w mlecznych chmurach. Wszechobecna cisza. Słychać ją było wszędzie - w ogrodzie, na tarasie, na naszym balkonie. Cisza była tą ciemną materią naszego pobytu. Cisza tworzyła krajobraz. Szczyty, mgła i cisza.

Andrzej Stasiuk pisze, iż "W środku było jak w naszym hotelu : ascetycznie, staro i czysto. Tak, to przypominało dzieciństwo, ponieważ ubóstwo uruchamiało wyobraźnię. Drewno, cerata, biały fajans, porowate aluminium. Wszystkiego było mało, dlatego tak łatwo uciekało się w marzenia. " To wprawdzie nie opis mojego miejsca pobytu, ale tak. Wracały wspomnienia.Stare szafy, stoliki, krzesła. Wysoki połysk, kwiaty i skrzynie drewniane z kwiatami. Łuszcząca się  farba, popielniczka i obrazki. Zdjęcia, stary termometr, obrazy przedstawiające mieszkańców.

Było poetycko. Jakby świat to miejsce ominął, jakby pośpiech zapomniał.

Nie da się, mimo chęci, ukazać piękna tego miejsca w jednym poście na blogu. Próba jest i byłaby skandalem, samobójstwem dla śmiałka. Ja też się nie podejmę, będę skąpo przedstawiać zapis mojego kilkudniowego pobytu. Nie zdążyłem sfotografować niczego, bo to co sfotografowałem, jest ziarnem piasku na wielkiej pustynii tego piękna. Więc wybaczcie. Nie umiem tego opisać, nie umiem też tego skończenie pokazać.







 

161/366


159/366

Po tygodniu częściowego niebytu powracam. I radę jedną wam dam - laptopa trzymajcie daleko od herbaty.